Na co uważać, kupując na raty?

Zakupy na ratyRobienie zakupów na raty stało się w ostatnich latach bardzo popularne wśród Polaków. Z roku na rok mamy większe zaufanie do tego transakcji, a korzystając z autoryzowanych sklepów, wiemy że na pewno nie zostaniemy oszukani. Dodatkowo takie rozwiązanie uważamy za bardzo wygodne, ponieważ nie musimy oszczędzać pieniędzy latami - wymarzony kilkudziesięciocalowy telewizor z funkcją Blu-ray i innymi "bajerami", możemy mieć tu i teraz. Płatność rozkładamy natomiast na wygodne, praktycznie przez nas nieodczuwalne raty. W tym zakresie warto jednak zachować czujność, ponieważ nie każda oferta jest rzeczywiście opłacalna.

Co wiesz o ukrytych kosztach?

Największą bolączką tego typu ofert są tak zwane ukryte koszty. Cała konstrukcja zasadza się na tym, iż sprzedawca próbuje niejako przemycić w swojej ofercie różne, dodatkowe obciążenia. Swoistym odruchem bezwarunkowym powinno być dla nas zatem wzięcie kalkulatora do ręki i zweryfikowanie czy oddajemy tyle, ile pożyczamy. Sprzedawcy często bowiem kuszą propozycjami na zasadzie "rat 0%". W efekcie, kupując laptopa za 2.400,00 zł w ramach umowy "raty 0%", powinniśmy finalnie oddać 2.400,00 zł, a zatem miesięczna rata (biorąc pod uwagę spłatę przez okres 12 miesięcy) powinna wynieść dokładnie 200,00 zł. Tymczasem nie zawsze tak jest. Sprzedawcy, owszem, oferują oprocentowanie na poziomie 0%, czyli bez dodatkowych odsetek, ale za to doliczają prowizję, która każdego miesiąca podwyższa należną ratę o określoną kwotę. Inną formą takich ukrytych kosztów może być konieczność wykupienia ubezpieczenia lub tak zwana "opłata manipulacyjna".

Inne metody "małych oszustw"

Bardziej wyrafinowaną formą tak zwanych ukrytych kosztów, jest dokładanie dodatkowych opłat w przestrzeniach niezwiązanych z samymi ratami. O czym mowa? Na przykład o ofertach, które rzeczywiście zawierają nieoprocentowane raty, ale za to nadrabiające dodatkowymi kosztami, związanymi chociażby z dowozem sprzętu do mieszkania. W konsekwencji gdy zapłacimy od razu za produkt możemy liczyć na darmową dostawę, ale jeżeli skorzystamy z oferty "rat 0%", ten sam dowóz będzie nas już kosztował 200,00 zł plus 100,00 zł za wniesienie pralki, lodówki czy telewizora bezpośrednio do mieszkania. Często sprzedawcy również, licząc na nieuwagę klienta,
"wciskają" mu umowę na dłuższy okres, na przykład 24 miesiące, która nie jest już objęta ofertą "rat 0%". Jeżeli stracimy czujność, będziemy zmuszeni do oddania sprzedawcy sporego procentu.

Czy kupowanie "online" się opłaca?

Warto również sprawdzić ofertę pod kątem warunków, obowiązujących dla sprzedaży w sklepie i sprzedaży internetowej. Niejednokrotnie bowiem zasady w odniesieniu do tych dwóch form, znacząco się różnią. Przykładowo, otrzymaliśmy ulotkę sklepu, gdzie proponują nam zakup pralki na zasadzie "rat 0%". Wszystko jest jasne - rzeczywiście nie ma dodatkowych ubezpieczeń, opłat manipulacyjnych i innych kosztów. Obliczyliśmy miesięczną ratę i stwierdziliśmy, że faktycznie oddajemy tyle, ile powinniśmy. Oferta wygląda pięknie i budzi nasze zaufanie. Wchodzimy zatem na stronę internetową i zamawiamy wymarzoną pralkę. Kilka kliknięć i załatwione. Kilka dni później przychodzi kurier z paczką i umową do podpisania. Znamy warunki, więc podpisujemy ją bezwiednie. Po kilku dniach okazuje się jednak, że nasza rata wynosi o 20 zł miesięcznie więcej. Z czego to wynika? Okazuje się, że oferta dotyczyła wyłącznie sprzedaży poprzez sklep stacjonarny. Oczywiście, zgodnie z przepisami ustawy z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta, mamy 14 dni na odstąpienie od umowy zawartej na odległość, ale pamiętajmy, że wysłanie listu kosztuje, a do tego stracimy trochę naszego cennego czasu.

Dokładnie przeanalizuj ofertę

Z powyższego wynika zatem, że każdą otrzymaną ofertę należy dokładnie przeanalizować. Sprzedawcy wykorzystują bowiem naszą naiwność i łatwowierność. W umowie może pojawić się wiele, niekorzystnych dla nas zapisów. Nie dajmy się omamić przez sprzedającego, który w skrócie omawia cały dokument i mówi "Pan podpisze tylko tu i tu i załatwione". Dokładnie czytajmy umowę, a zwłaszcza uwagi dopisane drobną czcionką. Unikniemy wtedy przykrych konsekwencji.

Autor - www.ekantor.pl.

Komentarze